![]() |
|
[20.06.72, Ministerstwo Magii] Well tell me do you hate me - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Wokół Magicznych Dzielnic (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=118) +---- Dział: Ministerstwo Magii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=17) +---- Wątek: [20.06.72, Ministerstwo Magii] Well tell me do you hate me (/showthread.php?tid=2095) Strony:
1
2
|
RE: [20.06.72, Ministerstwo Magii] Well tell me do you hate me - Brenna Longbottom - 02.01.2024 – Alek zawsze jest w takim nastroju. Po prostu czasem dobrze to maskuje – powiedziała, półżartem, półserio, bo Atreus miał jednak trochę racji, prawdopodobnie na jej pogrzebie Moody nie byłby bardzo wesoły. Ale wierzyła, że i tak doceniłby ten żart. Brenna nie łudziła się względem tego, jak myślą o niej śmierciożercy. Podejrzewała wprawdzie, że nie jest celem numer jeden – bo wydawała się raczej… mało groźna i kto by ją brał na poważnie? – ale nie wątpiła, że nie była ich ulubienicą. Choć inna sprawa, że nie wyrażała się aż tak otwarcie przy każdym, ale po prostu nie chciała uwierzyć, że Atreus był śmierciożercą. Była w tym jakaś naiwność, może podszyta rytuałem, może trochę tym, że sama sprowadziła go do ruin, gdzie czarnoksiężnicy nie czuli się dobrze, bo przecież przywykła podejrzewać o możliwości współpracy niemal każdego. I przy nim naprawdę powinna podwójnie uważać, zważywszy na to, że wystarczyłoby, aby zaczął za bardzo się zastanawiać, dlaczego tak często przez nią nie może spędzić spokojnie dnia, aby okazało się, że wie za wiele. A przecież wiedziała, że przyjaźnił się z Borginami… - To w całości twoja zasługa. Posłałeś mnie do skrzydła szpitalnego akurat, kiedy tam leżała, więc była skazana na moje towarzystwo - stwierdziła, a po jej ustach przez chwilę znów błąkał się uśmiech, i to nie tylko rozbawienia, bo to... naprawdę było miłe wspomnienie, chociaż tak bardzo bolała ją wtedy głowa. Brenna lubiła Lorraine. Lubiła ją zresztą nadal. Ale tamte czasy były łatwe, bo zapraszając kogoś do swojego domu, nie musiała zastanawiać się, kim jest ta osoba, sprawdzać jej krewnych trzy pokolenia wstecz, analizować wypowiedzi dotyczących mugolaków i upewniać się, czy nie przyjaźni się z tą i tą osobą... Teraz... nic nie było takie proste. - W rozpaczliwej próbie ucieczki przed moim gadaniem wygrzebała te romanse. Ten konkretny schowała mi pod poduszką. Nie wiem, czy aż tak go lubiła, czy może uznała, że poziomem głupoty dorównuję bohaterom i powinnam dlatego to przeczytać? – zastanowiła się na głos, porządkując kolejne teczki. Udała, że nie widzi jego uśmieszku. I nie miała pojęcia, że pomyślał o smoku – wręcz proroczo, chociaż takie sensacje dopiero czekały ją w lipcu, a jego po więzi miało nawiedzić ich echo… – Sama nie wiem… to chyba raczej świadczy o tym, że nie zadziałały dostatecznie mocno? Właściwie… jakby się zastanowić… wtedy miałam wrażenie, że zaczął się wypalać. Hm, będę musiała popytać – mruknęła sama do siebie, bo może reszta przechodziło coś podobnego? Po czym otworzyła jedną z teczek, przejrzała kilka stron i podała ją Atreusowi. – To ta. Jednak nie wessała jej żadna czarna dziura! RE: [20.06.72, Ministerstwo Magii] Well tell me do you hate me - Atreus Bulstrode - 06.01.2024 Coś w tym było. Alastor w sumie wyglądał na takiemu, któremu ta jego stała czujność chodzi po głowie cały czas, a jak nie chodzi, to siedzi gdzieś skryta w kącie, trzyma za kolana i nerwowo kołysze się w przód i w tył. Z resztą, gdyby tak nie było, to przeczyłoby to samej istocie tego jego powiedzonka. Longbottom nie posiadała złudzeń co do tego, co o niej wyznawczy Czarnego Pana myśleli, natomiast Atreus był niezwykle ciekawy tego, jak malował się w ich oczach. Wywarł w ogóle do tej pory jakieś wrażenie? Na pewno, chociaż jeśli miał być szczery (ale tylko tak przed samym sobą) to niezbyt wiedział czym. Ten który był świadkiem jego świetnych popisów pojedynkowych trafił za kratki. Jego kolega zwiał, ale nie doświadczył niestety wszystkiego, co Bulstrode miał do zaoferowania, więc to się nie liczyło. Pewnie by się uśmiał, gdyby uświadomił sobie, że wystarczyło zapytać kolegów ze szkolnej ławki lub korytarza, co tam sobie o nim myśleli. Ale Atreus z jakąś zaciętością i maniakalnym uporem odmawiał wszelkich przypuszczeń w ich kierunku. Znał i wiedział o plotkach, jakie mogły krążyć o ich rodzinach, jako całości, ale kiedy przychodziło do takiego Staszka czy Louvaina, to zamykał to swoje trzecie oko i uśmiechał się jak idiota. - Wielu kłóciłoby się, że kto był skazany na kogo - zauważył, uśmiechając się przy tym pobłażliwie, bo jakkolwiek nie kochał Lorraine, tak romantycznie jak i platonicznie, to potrafiła się rozgadać tak samo dobrze, jak czasem Brenna. Szczególnie, jeśli chodziło o te książki, kiedy robiła całe streszczenie fabuły, chcąc przekonać rozmówcę do sięgnięcia po daną pozycję, jakby od tego zależało czyjeś życie. Znaczy, że dobrały się w sumie świetnie w tym Szpitalnym Skrzydle. Znaczy, że w sumie to powinny mu dziękować za dobrze towarzystwo. - A widzisz, mam wrażenie, że tu popełniasz błąd, bo gdyby faktycznie zarzucała ci tak okropną głupotę jak bohaterom tej książki, to raczej przedstawiłaby ci to w taki sposób, że ciężko byłoby to zrozumieć - popukał się palcem w skroń, boleśnie świadomy, że pewnie miliony razy Malfoy powiedziała mu coś prosto w twarz, a on tego nie załapał, bo zbyt zajęty był innymi ważnymi rzeczami. - Daj znać czego się dowiesz - mruknął tylko, do bólu świadomy, że ona zwyczajnie jakimś cudem zabierze się za to szybciej i również szybciej otrzyma odpowiedź od wszelkich zainteresowanych. - Chwała wszystkim patronom archiwów i bibliotek. Dobra, chowam to - rzucił, składając naprędce to, co im zostało i wpychając teczki do szafy, próbując je tam jako tako ułożyć, chyba po to żeby przynajmniej stwarzać pozory, że nie chciał robić im tutaj większego bałaganu. Ściągnął swoją różdżkę z półki i teatralnym gestem wskazał Longbottom wyjście. Koniec sesji
|