![]() |
|
[ 03.06.1972 ] Augustus i Vespera Rookwood - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Little Hangleton (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=24) +--- Wątek: [ 03.06.1972 ] Augustus i Vespera Rookwood (/showthread.php?tid=1676) Strony:
1
2
|
RE: [ 03.06.1972 ] Augustus i Vespera Rookwood - Vespera Rookwood - 12.08.2023 Mówił, z jego ust wychodziły słowa, które układały się w zdania, ale ona nie słuchała. Nie chciała go teraz słuchać. Chciała zamknąć się w swojej głowie, cierpieć i odtwarzać swoje błędy. Przypomnieć sobie moment, w którym kochanek zamienił się w kogoś więcej; moment, w których straciła panowanie nad emocjami i dała się ponieść. Jak tak stała oparta o umywalkę nie pozwalając mu się do siebie zbliżyć patrzyła na twarz brata, na tego pieprzonego wąsa pod nosem. Jak ona nienawidziła wąsów. Nie cierpiała ich. Denerwowało ją to, że go miał, że go zapuścił. Po co mu on był? Dlaczego mężczyźni zapuszczali te pieprzone wąsy? Co im one dawały? Dlaczego teraz myślała o wąsach? Pod jej sercem rozwijało się życie, o które będzie niedługo odpowiedzialna, albo Perseus zechce się go pozbyć. Pozbyć się jej z życia, bo była ciężarem, którego nie będzie chciał przy sobie trzymać, bo chciał przelotnego romansu, ulotnej chwili, delikatnego dotyku i alkoholu pod usłanym gwiazdami niebem. Nie chciał żony, pozbył się już jednej. Słyszała różne plotki, ale nie wierzyła w żadną z nich. Nie będzie już dotyku, który powodował, że jej ciało drżało, nie będzie mdlenia od przyjemności, którą jej dawał. Będzie porzucenie, samotność, zrzucanie winy z jednego na drugie, albo będzie szybki ślub, dziecko, które po dziewięciu miesiącach będzie ryczeć, śmierdzieć, rzygać, a ona będzie musiała wykazać się empatią i to małe coś wychować. Nie wiedziała, czy będzie miała tyle siły ile miała żona jej brata, albo on sam. W jej oczach Augustus był dobrym ojcem, a ona była podłą ciotką, która wykorzystywała naiwność jego bąbelków i im na każdym kroku wciskała jakieś kity, przez które w nocy nie mogły spać i ich rodzice musieli zarywać nocki, aby uspokoić roztrzęsione dzieciaki. – Perseus Black – odpowiedziała krótko odwracając się do niego tyłem, aby nie widzieć jego miny. Obmyła twarz zimną wodą i popatrzyła na swoje odbicie w lustrze. RE: [ 03.06.1972 ] Augustus i Vespera Rookwood - Augustus Rookwood - 13.08.2023 Perseus Black. Perseus Black. PERESUS BLACK. Dotykałem pustki w swojej głowie, kiedy powtarzałem sobie na różne sposoby jego imię i jego nazwisko. Raz nawet wyplułem je przez wargi w postaci szeptu, usilnie próbując napędzić swój umysł do działania. Nie znałem go za dobrze. Właściwie, tylko z widzenia na bankietach, z nic nieznaczących rozmów w grupie i... Nieco mnie przerażał jego przenikliwy wzrok. Starałem się na niego nie patrzeć, szczególnie że miałem ze sobą problemy, a on był magipsychologiem. Miałem czasami wrażenie, że wyżerał spojrzeniem dusze, ale, rzecz jasna, były to moje chore, żartobliwe wizje o końcu świata, o końcu czarodziejów, o końcu mnie. To tak, jak moje żywienie nadziei, że któregoś dnia żądlibąki zeżrą mojego Ojca, choć wcale nie było ich w jego gabinecie. Doskonale to wiedziałem, ale łudziłem się. Czasami było mi z tym lżej, a czasami ciężej. Zmarszczyłem się w intensywnym myśleniu, ale cokolwiek bym nie przywołał z pamięci o Perseusu Blacku, nie oceniało go w moich oczach ani pozytywnie, ani negatywnie. Kulał, ale chodził. Niepełnosprawny nie był, ale zaniedbany. Nie pomyślałbym, że mógłby być w typie mojej siostry... Chuderlawy. - Myślę, że nie masz czego się obawiać... - zacząłem, przerywając na chwilę. Próbowałem ponownie wypowiedzieć jego imię, ale jakoś nie chciało mi przejść przez gardło. Jakby nie patrzeć, zbałamucił moją bliźniaczkę. Dotykał ją w miejscach, w których nie powinien tego robić. Zamknąłem oczy, ale nie miało to znaczenia. Vespera i tak stała tyłem do mnie, więc na wiele moja stonowana mimika mogła pomóc. Wypuściłem powietrze ze świstem, powtarzając sobie w myślach, że tu nie chodziło o mnie ani o niego, ale o Vesperę. To ona tu była najważniejsza, a nie jakiś dupek. - Perseus wydaje się być rozważnym mężczyzną, stonowanym. Nie powinnaś się obawiać rozmowy z nim - wyznałem, chcąc podnieść ją na duchu. - Niezależnie od tego, jakie ma plany życiowe, może zmienić zdanie, kiedy usłyszy o dziecku... O ile w ogóle ono jest powodem twoich mdłości. Wpierw musimy to potwierdzić, a jak to potwierdzisz, to spotkasz się z nim i będziesz super silną kobietą, bo taka jest Vespera Rookwood. Jesteś silniejsza ode mnie, pamiętaj o tym. Jesteś silniejsza niż którykolwiek mężczyzna w tym domu - stwierdziłem, bo też tak prawdopodobnie było, zapewne pomijając Ojca, ale on... Na przykład nie był zbyt urodziwy i miał swoje obsesje, więc nie mógł działać na skalę Vespery. Otóż to! I gdybym miał wybierać, to wybrałbym Vesperę, a nie Jego. - Jeśli potrzebujesz wsparcia, mogę przy wszystkim uczestniczyć. Od początku do końca - zaproponowałem, kładąc jej dłoń na ramieniu. - Co powiesz na odprężającą kąpiel? Przyniosę ci odpowiednie kadzidła - kontynuowałem. Wpierw odprężenie, uspokojenie się, a potem działanie - po Rookwoodowemu. Nie będzie przecież płakać, skoro były sprawy do załatwienia. RE: [ 03.06.1972 ] Augustus i Vespera Rookwood - Vespera Rookwood - 27.08.2023 Słysząc z jego ust imię i nazwisko jej kochanka skrzywiła się lekko. Nie dlatego, że nie lubiła osoby o tych personaliach, ale dlatego, że to brzmiało zbyt realnie. Augustus już wiedział, jej brat wiedział, że miała rozwodnika jako kochanka, rozwodnika jako ojca jej dziecka. Drgnęła czując jak kolana jej miękną. Miała być matką, żoną i nie mogła teraz zabić swojego partnera. Nie zostanie z dzieckiem sama, nie będzie mogła doprowadzić do obłędu Blacka. Będzie musiała zadbac, aby czuł się chciany. Był taki emocjonalny, był taki czuły, romantyczny, czasami nietaktowny, czasami szalony, a ona? Dawała się porwać w tę grę szalonych, nastoletnich randek. Vespera uwielbiała na niego patrzeć, uwielbiała go prowokować, aby na nią patrzył, ale zawsze się mijali. Zawsze byli w jakiś sposób od siebie oddaleni, zawsze był nieodpowiedni czas. Czasami zastanawiała się jakby to było, gdyby ojciec wybrał jej właśnie go. Wiedziała. Zniszczyłaby Perseusa Blacka tylko dlatego, że nie był jej, a jej ojca. Nigdy nie potrafiła patrzeć inaczej na mężów wybranych przez ojca. Podziwiała Augustusa, że udało mu się stworzyć rodzinę z jego obecną żoną. Był naprawdę jednym z silniejszych Rookwoodów – nie ważne, co by ojciec powiedziała – ona zawsze stanie po stronie swojego bliźniaka. Był idealny. Odwróciła się w końcu w jego stronę, podeszła bliżej słuchając jego pokrzepiających słów. Miał rację. Wszystko się ułoży. Przyciągnęła go do siebie i ucałowała w podzięce jego czoło. – Dziękuję, Gusti – szepnęła. – Chętnie wezmę kąpiel, ale nie musisz dawać kadzideł. Mam tu jeszcze jakieś. – Potarła swój kark. Pozwoliła mu zapalić odpowiednie kadzidła, nalać wody, pożegnała go wypychając go wręcz z pokoju i dziękując za pomoc. Chciała zostać sama. Musiała odtworzyć milion scenariuszy ze spotkania z Perseusem, a potem ze spotkania z ojcem, przemyśleć jak poinformować swojego drugiego brata, że zostanie wujkiem, zaplanować w głowie zaręczyny, rozmowę z rodzicami Blacka, ślub, a potem życie z nim. Musiała zaplanować też ten czarny scenariusz, pozbycie się dziecka, zostanie do końca życia samotną, wspomnienia tak miłe z romansu tak ulotnego. Musiała przemyśleć sprawę z tatuażem na ręce. Wpatrywała w niego cholernie długo, aż w końcu położyła się wcale nie zrelaksowana do snu. RE: [ 03.06.1972 ] Augustus i Vespera Rookwood - Augustus Rookwood - 02.09.2023 Serce mi się krajało, kiedy patrzyłem na rozbitą Vesperę. Była pewną siebie kobietą, dumnie stąpającą po świecie, niezależnie od tego, w jakim miejscu się znalazła. Nawet na oficjalnych spotkaniach z naszym Ojcem, zachowywała pozory opanowanej, a nawet potrafiła się śmiać w jego towarzystwie... kiedy tak wspominałem tego nieszczęsnego kaktusa na głowie. Chętnie ponownie bym go wyhodował, gdyby w jakikolwiek sposób miało to jej pomóc. Niestety, kaktusy nie miały mocy permanentnej poprawy humoru. Pomogłem przygotować jej kąpiel by mogła się zrelaksować. Nie robiłem żadnych nowych kadzideł, gdyż stwierdziła, że te co ma w zupełności jej wystarczą. Cieszyłem się, że z nich korzysta, więc pomogłem, a właściwie wybrałem jej te najbardziej odprężające. Gubiła się we własnych myślach, zapewne je porządkując, więc milczałem. Czułem, że właśnie tego potrzebowała. Gwałtowności nic by tu nie pomogły, podobnie jak ponaglenia. Musiała po swojemu poukładać fakty w swojej głowie, a ja, cóż, będę nieopodal, w razie gdyby potrzebowała pomocy. - Pamiętaj, Vess, że cokolwiek się nie wydarzy, masz mnie i moją żonę, poza tym... Damy radę - odparłem, uśmiechając się do niej. Przelotnie przytuliłem ją na pożegnanie, nie zabierając jej za dużo czasu. Z pewnością potrzebowała ciszy. - Gdybym mógł jakoś pomóc, będę w swoim gabinecie. Pozmieniam plany. I tak nie miałem ochoty wychodzić - szepnąłem do niej, po czym wyszedłem. Drgnąłem, kiedy zamknęła za mną drzwi. Wolałbym być tam non stop przy niej, ale niestety nie mogłem. Pieprzony Perseus Black. Zacisnąłem dłonie w pięści na wspomnienie tego nazwiska. Cóż, niech tylko zrani Vesperę, a ja już sobie z nim porozmawiam - obiecałem sobie w myślach, odchodząc w kierunku własnych komnat. Koniec sesji
|