![]() |
|
Korespondencja Morpheusa - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108) +--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36) +--- Wątek: Korespondencja Morpheusa (/showthread.php?tid=2410) |
RE: Korespondencja Morpheusa - Brenna Longbottom - 15.12.2025
4.10.72
Twój kawałek jest bez cukru! Pracowałam w Warowni z Samem i rozmawiałam z miejscowym rzemieślnikiem. Do końca miesiąca powinno się udać przywrócić jedno skrzydło do stanu umożliwiającego mieszkanie tam. Bren Do wiadomości dołączono kawałek ciasta dyniowego. RE: Korespondencja Morpheusa - Jonathan Selwyn - 17.12.2025 12.10.1972
Morphy, miałem dzisiaj naprawdę szalony sen i absolutnie nie mam pojęcia, jak go interpretować. Najpierw byłem w Paryżu z grupką moich przyjaciół. Była ich trójka, dwie kobiety i mężczyzna. Była zima. Siedzieliśmy w moim apartamencie, wszystko wyglądało zwyczajnie. Piliśmy herbatę, a za oknem padał śnieg. Jest coś niesamowitego w piciu herbaty w ośnieżonym Paryżu, nie sądzisz? No ale nie ważne. Jedna z kobiet, podobna trochę do mojej kuzynki Mony, powiedziała mi, że czekamy jeszcze na dwójkę ich przyjaciół, którzy się spóźniają. Nagle do pomieszczenia wleciała sowa z wiadomością od tej dwójki przyjaciół. W liście napisali, że świstoklik, zamiast do Paryża, wyslał ich w Himalaje. Co więcej byli w strasznych kłopotach. Podobno na miejscu napotkali na jakiegoś szalonego łowcę Yeti, który chciał użyć ich jako przynęty podczas polowania. Trzeba było ich ratować! Szybko wyszliśmy na balkon, tylko że gdy tylko to zrobiliśmy to nie byliśmy z ośnieżonym Paryżu, a w jakiejś himalajskiej wiosce, gdzie... Nawet mi ciężko jest znaleźć kulturalne słowa na opisanie tej śnieżycy, ale na całe szczęście wszyscy mieliśmy odpowiednie ubrania. Ale co to była za zamieć! Gorsza niż ta która złapała mnie i Anthony'ego w Alpach! Szliśmy jednak za tym, co wydawało się tropem zaginionych przyjaciół tych moich sennych przyjaciół, aż natrafiliśmy do kolejnej wioski i nie mam pojęcia jak to się stało, ale nagle zza domków wyłoniła się kopalnia z pięknymi kryształami. Znaleźliśmy tam nie tylko dwójkę zaginionych przyjaciół, ale i jakiegoś profesora, którego oskarżyliśmy o udawanie Yeti, aby odstraszyć ludzi od znajdujących się w kopalni kryształów. Nie do końca wiem czmemu go oskrażyliśmy i skąd wysnuliśmy wnioski, że Yeti to tylko przebranie. Profesor wszystkiemu zaprzeczył! I chyba słusznie, bo wtedy zaatakowało nas Yeti! Po chwili ucieczki, znowu wybiegliśmy na zewnątrz (powiem Ci mój drogi, że bieganie po wyśnionym śniegu, kiedy goni Cię Yeti jest o wiele łatwiejsze) i zastawiliśmy na stwora pułapkę. I nie uwierzysz! To nie był prawdziwy Yeti, a jakaś kobieta w przebraniu, która chciała w ten sposób chronić Himalaje. Już miałem pogratulować jej odwagi i zaprosić na herbatkę, kiedy niestety obudziłem się. Był to, jak już wspomniałem, naprawdę dziwny sen i nie jestem pewny jak, i czy w ogóle, powinienem go interpretować. Jaka jest Twoja opinia na ten temat? Mam nadzieję, że Ciebie nie męczy nic sennego. Powinniśmy udać się na jakąś kawę w przerwie na obiad. Jonathan
P.S.: A może to wina nowych kadzidełek nasennych? Jak się pewnie domyślasz obecnie testuję takie, które mogłoby pasować nie tylko mi, ale i drugiej osobie. P.P.S.: Nie wiem, czy to istotny szczegół, ale jednym z tych zaginionych przyjaciół był gadający pies i wszyscy uważali to za całkowicie normalne. P.P.P.S.: W pewnym momencie ten pies z jednym z tych przyjaciół, ulepili ze śniegu olbrzymie lody, polali sokiem i czekolada, którą mieli w kieszeni, a następnie zjedli je. P.P.P.P.S: Według naocznej relacji, podobno mamrotałem coś przez sen o chrupkach Morpheus Longbottom - Vakel Dolohov - 30.03.2026 Koperta nie zawierała jedynie listu. W złożonej kartce papieru znajdował się mosiężny klucz obwiązany złotą wstążką i drugi – srebrny i większy, zapewne otwierający drzwi do całości budynku. Zapisano na niej: Morpheusie,
Twój gabinet jest gotowy. Jeśli zmieniłeś zdanie, zwróć klucze do Praw Czasu, a być może oddam Ci pergaminy, które podpisałeś. Jeśli nie – przyjdź i tak – kompletujemy ostatnie dokumenty przed złożeniem ich do Ministerstwa. Dobrze będzie, jeżeli przeczyta je ktoś, kto nie pracował z nimi od samego początku. Wszechświat zapewne śmieje się teraz ze mnie bardziej niż dwie dekady temu, skoro wciąż próbuję o ciebie dbać, a jednak mimo braku mojej zgody z wieloma rzeczami, które powiedziałeś podczas balu, w tej jednej najwyraźniej miałeś rację. Nie lubię patrzeć na to, co stało się z Twoimi oczyma. Pokoje na piętrze niewiele się od siebie różnią, więc wybrałem zwyczajnie taki z widokiem na największe drzewo. Zakładam, że tam będą najchętniej przesiadywać zakupione przeze mnie ptaki. Niewiele więcej mogę teraz zrobić, żeby przywrócić Ci spokój. Może przynajmniej przypomni Ci to o tempie, jakie musisz utrzymać. V. RE: Korespondencja Morpheusa - Samuel McGonagall - 07.06.2026 25.10 Spasiona wynajęta sowa dostarczyła pakunek. W środku znajdowało się pudełko na prochy z fantazyjnie rzeźbionym wieczkiem w ułożone jedno obok drugiego rajskie pióra. Rzeźbiarz zdecydowanie nie mógł wybrać jednego koloru, więc pozwolił sobie użyć wszystkich. W środku była też kartka nabazgrana pazurami (najprawdopodobniej) Brenna prosiła rzebym panu tesz zrobił na sabat pomaga na widzenie rzeczy
mam nadzieję rze jest pan zdrowy Sam RE: Korespondencja Morpheusa - Brenna Longbottom - 08.06.2026
25.10
Morpheusie na wszelki wypadek. Nie wiem, czy jest coś więcej w opowieściach o mocy żelaza, ale noś je przy sobie w Samhain, proszę, zwłaszcza jeśli masz zamiar pojawić się w Dolinie. Będę zdziwiona, jeśli Polana Ognisk nie zrobi nam żadnego figla. Do notatki dołączono pudełko gwoździ, zamówionych u Tristana. RE: Korespondencja Morpheusa - Anthony Shafiq - 10.06.2026 —26/10/72—Ptolemeusz zdawał się być bardziej zdziczały niż zwykle. Szczęśliwie do listu dołączony był woreczek z kilkoma przekąskami dla znerwicowanego ptaka, które zdołały go obłaskawić zaraz po tym jak dostarczył wiadomość.Little Hangleton, 26 października 1972
Somnia, ledwie widzieliśmy się na tym hucznym obrządku w Walii, a już do Ciebie piszę. Jak widzisz ciężko mi czynić jakiekolwiek kroki bez Twojej w tym asysty, nawet jeśli nasze zadania mocno nas od siebie obecnie oddaliły. Sfinalizowałem wszelkie reperację domu, rzemieślników podesłałem i Tobie, choć nie wiem czy ten nieśmieszny żart, którym jest Twoja obecna asystentka jakkolwiek upora się z zadaniem szeregowania terminów. Nie kwestionuję oczywiście Twojego wyboru, zdawało mi się jednak, że działalność charytatywną zamierzamy prowadzić w inny sposób? Skoro o tym zaś mowa, wylatuję na kilka dni, ale powrócę przed planowanym podpisaniem umowy założycielskiej. Jestem… bardziej niż podekscytowany nadchodzącą wizją, mam poczucie, że nasze ciche rozmowy w środku nocy znacząco pomogły mi wyznaczyć swój… cel. Cel w którym więcej jest mojej przyjemności niż aspiracji, o ile przyjemnością można nazwać balsam, który chciałbym złożyć na toczące moją dusze wyrzuty sumienia. Dość o tym jednak, o moich wyrzutach sumienia w sensie, tokowałem Ci o tym o jedną noc za dużo marnując energię na wokalizowanie zmartwień, na które i tak nie mam wpływu. Na co zaś mam wpływ, och Somnia… Trzeba wybrać siedzibę jabłka (Złote Jabłko, czy wspominałem Ci, że ta nazwa wygrała mój osobisty plebiscyt?) i to siedzibę wystarczającą na nasze wszystkie potrzeby. Dolina Godryka to pewne - czy też czytasz w tym ironię losu, gdy doglądasz swojego zameczku w Little Hangleton, skoro ja w końcu spełniam swoje marzenie z dzieciństwa i zostaję Twoim sąsiadem w odpowiedzi? Dość, sąsiadem Twojej rodziny, to mi w zupełności wystarczy. Tak czy inaczej, będę pisał na dniach w tej sprawie również do Abbottów i Botta, ale pierw Ciebie mój drogi chciałem poprosić o radę – którą budowlę najlepiej zainfekować naszą myślą? Którą odkopać spod węgli i nadać jej nowy kształt podług naszej woli? Czy mógłyś to wyliczyć? Sprawdzić, gdzie energie będą sprzyjać przedsięwzięciu? Spośród wszystkich oczu magicznego Londynu, Tobie zawierzam. I tak, wiem, że zapewne tak Bulstrode jak i Dolohov Cię męczą i rozszarpują, domagając się Twojej uwagi, ekspertyzy i oczu właśnie, chciałbym od Ciebie tylko i aż miejsce, oraz - co oczywiste, pamiętasz? 2 października w Dziurawym Kotle? - podpisu. Błogosławieństwo możesz dodać jako podarek, kamień węgielny na całe przedsięwzięcie, zdające mi się w obecnej aurze geopolitycznym istnym szaleńśtwem, rzeczą więc absolutnie normalną. Chyba nie wspominałem Ci, że udało mi się do tego wszystkiego przekonać również Croucha. Bardzom z siebie rad w tej materii, nie żeby to było wyjątkowo trudne, Robert jednak zdaje mi się nieprzewidywalny czasem w sferach w których chce się angażować, a tych, w których raczej woli stać na uboczu. Będzie ruszał ze swoją komisją ds. mieszkań dla pracowników ministerstwa, rozważam naciski na obniżenie ceł na materiały budowlane, ostatecznie nie mogę tego zrobić własnymi dłońmi… Mam kilka pomysłów, liczę, że przypadnie nam do gustu efekt tej rozgrywki. Wybacz jeśli zanudzam Cię ciągiem przyczynowo-skutkowym swojej własnej sieci nieustanny obserwatorze, lubię bardzo, gdy choć przez chwile patrzysz w moją stronę… Tymczasem czeka mnie mała wycieczka na Islandię. Jeśli czegokolwiek byś potrzebował, daj mi znać możliwie szybko, żelazne latające bestie mugoli nie mają w zwyczaju czekać. Twój Anthony
[inny avek]https://wykop.pl/cdn/c3201142/comment_hrsm9Iufgfa6WiH3JdW32nC7oG5NWZcm,w400.jpg[/inny avek] RE: Korespondencja Morpheusa - Anthony Shafiq - 13.07.2026 —27/09/72—Odpowiedź dotarła zakrzywiając wszelkie działania logiki - dostarczona przez ludzkiego gońca.Somnia, jestem bardziej niż zainteresowany ostatnim domem. O ileż dwa pierwsze zdają się całkiem miłe oku i nie odbiegają od mojego wyobrażenia miejsca w którym mógłbym oddawać się odgrywaniem roli sielskiego gospodarza i realizowaniu wszystkich fantazji na temat pastoralnych przyjemności, o tyle kamienna posiadłość skradła moje serce i czuję całym sobą, że to jest to. Proszę, w miarę możliwości skontaktuj się z rodziną i daj mi znać. Najlepiej jeszcze przed podpisaniem dokumentów (w Dziurawym Kotle będę Ci jeszcze przypominał). Potem mam sprawy do załatwienia w Hiszpanii i chciałbym jechać tam bez tej niepewności jabłkowego lokum. 7 widzimy się przed balem na Horyzontalnej? Jeśli nie zdołasz być 2, będę miał dokumenty później przy sobie. W tych ciemnych czasach… trzymam się myśli o tej fundacji z tezeuszowską desperacją. Dziękuję, że chcesz w tym brać udział. Twój Anthony
RE: Korespondencja Morpheusa - Brenna Longbottom - 21.09.2026 RE: Korespondencja Morpheusa - Dora Crawford - 23.09.2026 28.10.1972
Panie snów, Morpheushu, 31 rano zamierzamy z Brenną zostawić w Strażnicy świecie i kadzidła, niezbędne do rytuału Czystych Myśli. Pomyślałam, że może się nam przydać, jako zabezpieczenie. Jeśli będziesz miał rano, to zajrzyj tam. Jeśli nie, to ja będę w Little Hangleton podczas sabatu, a w Dolinie ma być chociażby Brenna – nie jestem pewna gdzie się wybierasz, więc daję tutaj obie opcje. Uważaj na siebie. Dora
RE: Korespondencja Morpheusa - Millie Moody - 24.09.2026 26.10 rano Wiadomość jest spisana na wymiętej i brudnej sokiem z dyni kartce, ale ktoś dołożył starań aby zabezpieczyć ją tak, żeby tylko Morpheus mógł ją odczytać. Znajduje się wewnątrz eleganckiego lampionu, mającego wycięte symbole tak ochronne, jak i kilka tych przywodzących na myśl kartę Maga. Na szachowym zgodnie z przewidywaniami. Król mówi, że czarni mieszają ludziom w głowach. Cywile z kowenu będą chciały wchodzić do lasu i bić w MM, może myślą, że widma to ściema? Jak daleko jest ze zrębu Kniei do Polany? Czy oni mogą w ogóle przejść niezauważeni? Czy ktokolwiek będzie tam nocą? Jest duże ryzyko czarnych wśród badaczy lub takich którzy są łatwi do przemalowania - to chyba nie nowa myśl dla Ciebie? Król boi się że wśród nas też są tacy. Jeśli jakkolwiek Cię to pocieszy, we mnie jest mniej desperacji niż było gdy charłaki wyszły na ulicę. Ale martwię się. O Ciebie też się martwię stary ramolu. Mamy kilka rozgrywek wyjazdowych z szachistami reagującymi dziwnie na pioruny w sznurkach mugoli - Hetmanka to ogarnia. Też śmiesznie, Ponurak na Nokturnie przez Samhain wchodzi jak w masło, ale poza tym mamy rzucić okiem na dwa dziwne nawiedzenia. Idę dzisiaj popatrzeć na samozapłony budynków, ale jakby co, to do Samhain mogę też pograć razem z Tobą. Daj znać czego Ci trzeba. Poza dynią. koń |