![]() |
|
Nieve - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108) +--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36) +--- Wątek: Nieve (/showthread.php?tid=1702) |
RE: Nieve - Olivia Quirke - 16.01.2024 Londyn 25.06.1972
Laurencie, wiem że minęło sporo czasu od naszego ostatniego kontaktu, ale musiałam sobie wszystko poukładać. Podczas ostatniej naszej rozmowy padło wiele słów, które nie powinny nigdy zostać wypowiedziane. Przepraszam Cię za to. Nie wiem, czy na ewentualne spotkanie nie jest za wcześnie - nie chcę, byś czuł się dziwnie - dlatego go nie proponuję. Chcę tylko żebyś wiedział, że mimo tego, co się stało między nami, zawsze możesz na mnie liczyć. PS Idąc przez łąkę zobaczyłam ten kwiatek. Skojarzył mi się z Tobą. Ściskam,
Olivia Do liściku dołączony był zasuszony, mały kwiatek o białych jak śnieg płatkach. RE: Nieve - Olivia Quirke - 16.01.2024 Londyn 25.06.1972
Laurencie, Aktualnie każdy dzień do końca miesiąca mi pasuje, dostosuję się do Ciebie i Twojej pracy, może być 29? 30? Dla mnie to bez znaczenia. Prosiłabym jednak, między innymi ze względu na Twoją matkę, o spotkanie na neutralnym gruncie, mam nadzieję że wybaczysz mi tę prośbę. Olivia RE: Nieve - Victoria Lestrange - 23.01.2024 22.07.1972, Londyn
Kochany Laurencie, trudno powiedzieć, co może stać się dalej. Albo ich to „wystraszy”, bo jednak zostali zaskoczeni, że ktoś tam wtedy był i to niekoniecznie cywile, a obstawa złożona z aurora, albo wrócą w większej ilości. Ochrona może być konieczna, ale nie wiem, czy będzie to wystarczające i na tym się skończy, czy jednak będą próbowali dopiąć swego. Nie daje mi spokoju to, że nie pojawili się w kilka osób, a w pojedynkę. Nie musisz mi dziękować. Po pierwsze, to moja praca i za to mi płacą. Po drugie (to tak naprawdę punkt pierwszy, ale inaczej zaburzałby kompozycję tego listu, więc przepraszam), jesteś dla mnie zbyt ważny i zbyt drogi, bym mogła obok tego przejść obojętnie i machnąć ręką. Wydaje mi się oczywiste, że w takich przypadkach robię, co mogę, by służyć radą i pomóc, nie do końca rozumiem, dlaczego ktokolwiek poddaje to w wątpliwość. Jeśli miałabym to powtórzyć, to zrobiłabym to bez zawahania. Przecież jesteś moim przyjacielem, choć ośmieliłabym się powiedzieć, że nawet kimś więcej. Co powinieneś zrobić – moim zdaniem zatrudnić kogoś, kto nałoży mocne zaklęcia ochronne i pieczętujące. Poradziłabym Ci, by się tam przez jakiś czas nie kręcić, ale rozumiem, że jest to niemożliwe, ze względu na zwierzęta, jakie żyją na terenie rezerwatu. Ale może na jakiś czas przenieś te, które możesz? Może do Keswick? Abraksany? Fuego? Gdybyś czegokolwiek potrzebował, to tutaj jest mój adres w Londynie, zawsze jesteś tam mile widziany, bez zapowiedzi również. Zamierzam dzisiaj poinformować Isabelle, że się wyprowadzam. Być może dobrze się zastanów co i komu mówisz. Śmierciożercy skrywają swoje twarze za maskami, mogą być tak naprawdę kimkolwiek. Nie wiem, czy to był przypadek, zwiad, czy co, ale jeszcze nie widziałam, by gdzieś wysyłali się w pojedynkę; nie mają wystarczających jaj, by iść gdzieś samotnie, zawsze idą przynajmniej w parach. Dlatego to jest tak nietypowe i nie mogę przestać myśleć o tym, że coś pominęłam. Co do pana Andrew Bagshota (sprawdziłam sobie ten wywiad raz jeszcze, od dzisiaj będę go nazywać panem AB) – i dobrze. Niech zniknie. Ja Ciebie też kocham,
Victoria RE: Nieve - Alastor Moody - 07.02.2024 Odpowiedź na ten list przyszła bardzo, bardzo późno, ale Alastor nigdy nie był dobry w ogarnianie poczty na bieżąco... Byłem z ludźmi z biura, zanudziłbyś się. Ale lato się jeszcze nie skończyło. Mogę dać ci znać, jak będę miał wolny weekend. Wcale nie jestem w tym interesowny, chociaż przyznaję, że z jakiegoś powodu ryby lepiej przy tobie biorą?
Al RE: Nieve - Victoria Lestrange - 08.02.2024 24.07.1972, Londyn
Kochany Laurencie, chyba każde pokolenie ma swoje wzloty i upadki, a także trudności, względem których się mierzy. Wcześniej był to Grindelwald, teraz mamy Voldemorta. Masz rację, że czasy nigdy nie są w pełni kolorowe, ale pomiędzy tymi szarymi pasmami, są też kolorowe dni. Ty i ja zacieśniliśmy znajomość w ponurej godzinie, ale lubię myśleć, że nie jesteśmy dla siebie ciemnością, a światłem. Nie uważasz tak? Nie trać nadziei, bo w najczarniejszych godzinach, to ona ma największą moc, by rozgonić mrok. Książki mogą wydawać się pozornie piękne, Laurencie, ale w gruncie rzeczy są puste. Bo są fikcją, te dramaty tam opisane, nawet jeśli częściowo oparte na ludzkich doświadczeniach. Mój drogi, to życie, które mamy, jedyne, które otrzymaliśmy, jest bardzo cenne. A jeśli boli – to dowód na to, że żyjemy. Że czujemy. Że nie popadliśmy w rozpad duszy. Oczywiście, chciałabym, by ten ból czy strach zastąpione były pozytywnymi uczuciami, bo one też o nas świadczą, ale pamiętaj, że to nie jest koniec drogi. Chcesz o tym wszystkim porozmawiać? Albo po prostu sobie pomilczeć? Przydałoby mi się towarzystwo, żeby poukładać w domu wszystkie rośliny w odpowiednich miejscach. Rozkładałam je przed naszym wyjazdem do Włoch, ale ciągle coś mi nie pasuje. Może Twoje bystre oczy, tak wyczulone na piękno, mi pomogą? Albo z innymi rzeczami? W większości już się rozpakowałam, ale zawsze jest coś, co można zrobić lepiej. Pamiętaj, że zawsze jesteś u mnie mile widziany. I wcale nie musisz się zapowiadać z wyprzedzeniem, moje drzwi są dla Ciebie zawsze otwarte. Ja Ciebie też
Victoria
PS. Dołączam prezent. Wydaje mi się, że od czerwca dotknęło Cię tak dużo smutków i stresów, że zapas musiał Ci się już skończyć, więc pozwól się rozpieścić – mogę zostać Twoim prywatnym dealerem. List spoczywał na pudełku, oba obwiązane były mieniącym się w świetle sznurkiem, a tuż pod wiązanie dołączono niewielki bukiecik składający się z kilku łodyżek konwalii oraz lawendy. Dobór kwiatuszków wydawał się nieprzypadkowy – jak cała Victoria. W pudełku znajdowały się – oczywiście – czekoladki. Równie zaczarowane co poprzednio, poruszały się, lecz tym razem przedstawiały różnokolorowe foczki (młode i starsze – coś w tym rodzaju). RE: Nieve - Victoria Lestrange - 14.02.2024 Odpowiedź przyszła niedługi czas po odebraniu przez Victorię listu Laurencie, zabierz swoje pośladki i poukładaj mi kwiaty w pokoju Czekam,
Vika RE: Nieve - Florence Bulstrode - 03.04.2024
05.08.72
Mój drogi, mam nadzieję, że będziesz dobrze bawił się podczas podróży. Jeśli nie jesteś zdecydowany, nie spiesz się z decyzją: wybierz miejsce, w którym poczujesz się naprawdę u siebie. Dziękuję za prezent. Dbaj o siebie, proszę, napisz do mnie, kiedyś wrócisz do kraju i pamiętaj, że zawsze jesteś u nas mile widziany. Twoja Florence RE: Nieve - Nora Figg - 04.04.2024 Pączek przyniósł ze sobą niewielki pakunek, w którym znajdowały się jeszcze ciepłe włoskie biscotti
19.07.72
Drogi Laurencie, Tak, pamiętam, że jesteś trudnym wyzwaniem jeśli chodzi o dogadzanie słodkościami. Dziękuję Ci ogromnie za pamięć, to szalenie miłe, że pomyślałeś o mnie - skromnej cukierniczce podczas swojej podróży. PS. Mam nadzieję, że są choć trochę podobne w smaku do tych, które jadłeś we Włoszech Ściskam, Nora RE: Nieve - Perseus Black - 05.04.2024 Pod koniec lipca czarny kruk przyniósł bukiet słoneczników. Do łodygi jednego z nich przyczepiony był mały liścik. Nie chcę Cię zawieść.
P. RE: Nieve - Hjalmar Nordgersim - 14.04.2024 Dolina Godryka, 22 lipca 1972
Drogi Laurencie, Mam przyjemność poinformować Cię, że prace nad Twoim zamówieniem zostały zakończone. Miecz został wykonany z najwyższą starannością i dbałością o każdy detal. Jego ostrze jest hartowane, by zapewnić niezwykłą wytrzymałość oraz doskonałą ostrość. Rękojeść wykonana jest z najwyższej jakości materiałów, zapewniając komfort i pewny chwyt podczas walki. Kamienie szlachetne zostały osadzone zgodnie z planem, który został Ci przedstawiony. Jestem pewien, że ten miecz będzie nie tylko potężnym narzędziem w docelowych rękach, ale również symbolem odwagi i determinacji. Równie dobrze będzie pełnił rolę czysto wystawową, ponieważ jego prezencja jest nienaganna. Z góry przepraszam, że trwało to tak długo ale ze względu na konieczność świadczenie usług o jak najwyższym poziomie, należało podjąć odpowiednie kroki, aby spełnił wszystkie wymagania. Dodatkowym problemem był fakt, że dosyć długo czekaliśmy na skrzynię w której ów miecz dałoby radę przetransportować. Proszę, daj mi znać, w jaki sposób mam dostarczyć to dzieło. Jeżeli mam je przetransportować pod dany adres, nie ma z tym najmniejszego problemu - napisz tylko gdzie. Z poważaniem,
Hjalmar Björn Nordgersim |